Skąd biorę pomysły?

Inspirację stanowi wszystko co mnie otacza i czego doświadczam. Czasami myślimy, że gdzieś, z kimś… marnujemy czas. Ale to nieprawda. Niedawno usłyszałam mądre słowa:

Nie ma zmarnowanego czasu, wszystko jest doświadczeniem i nauką. Nie wiadomo jak wyglądałby nasz świat i my sami bez tych doświadczeń. Na wszystko przychodzi czas, do decyzji i działań trzeba dojrzeć.

Od zawsze mieszkałam ze zwierzętami i prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie dzisiaj domu bez zwierząt. Pierwowzory moich zabawek czasami chadzają po domu – jak mój kocur Marceli.

Żyję i pracuję nad morzem i z Redy jest naprawdę blisko do otwartego morza. Patrząc na falującą wodę z naszych pięknych, piaszczystych plaż dostrzegłam w odmętach piękne syreny. Najwięcej ich spotkałam w Jastrzębiej Górze.

Już jako dziecko kochałam szklane koraliki – im mniejsze tym lepiej. Uwielbiam ten skrzący, mozaikowy efekt, który można uzyskać robiąc z koralików bombki, pisanki czy rzeźby.

W moim domu gości na stałe pewna długowieczna papuga (amazonka) zwana KUKU a w ogródku mam istny przegląd najrozmaitszych gatunków ptaków. Moje lampy i karuzele bardzo często są zdobione przedstawicielami ptasiej rodziny.

Zamarzyły mi się poduchy, które z jednej strony będą cieszyć oczy i dziecięce rączki kolorami i najrozmaitszymi fakturami, a z drugiej będą cudownie miękkie do tulenia słodkiej buzi. Moja córka jeździ konno – najlepszy motyw to koniki.

Lubię miniatury – zawsze mnie wzruszają czy to w żywym czy też nieożywionym wydaniu. Filcuję kilkucentymetrowe zwierzaczki, które mogą Wam wiernie towarzyszyć w kieszeni czy też torebce.

Szydełko nie jest mi obce, choć wolę jednak szyć. Ale jak tu się oprzeć i nie zrobić kolorowych letnich czapeczek na dziewczęce główki, skoro kwiaty w ogrodzie podpowiadają tyle wzorów i kolorów?

Wiadomo nie od dziś, że w każdej sytuacji sprawdza się przyjaciel miś! Moje misiaki są niewielkie wzrostem, lecz niemal w całości wypełnione wrażliwym serduszkiem. Mały miś cieszy i dużych i mniejszych ludzi.